W ŁKS kolejne urazy. Spełniają się jednak także marzenia

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
W ŁKS kolejne urazy. Spełniają się jednak także marzenia
W ŁKS kolejne urazy. Spełniają się jednak także marzenia Fot. B. Hamanowicz
ŁKS Łódź po raz pierwszy historii pokonał w meczu o punkty Miedź Legnica. Wygrana 2:0, to oczywiście powód do radości, bo jakżeby inaczej. Nie wszystko jednak jest cacy.

Powiększyła się niestety lista kontuzjowanych piłkarzy w zespole trenera Kibu Vicuny. Przedwcześnie plac gry musieli opuścić Bartosz Szeliga i Jakub Tosik. Ten pierwszy doznał urazu, w początkowej fazie meczu, natomiast został zmieniony w przerwie, bo nie był w stanie wyjść na drugą połowę meczu. – Nie wiem jak poważne mogą to być urazy - mówił po victorii w Legnicy szkoleniowiec ełkaesiaków Kibu Vicuna. - Zobaczymy w przyszłym tygodniu jak piłkarze będą wyglądać.
Mecz w Legnicy długo zapewne pozostanie w pamięci zduńskowolanina Mieszko Lorenca, który po raz pierwszy w swojej piłkarskiej karierze wyszedł w podstawowym składzie pierwszej drużyny ŁKS, choć wcześniej był filarem trzecioligowych obecnie rezerw. - Trema była i na początku popełniłem jeden błąd, ale z każdym kolejnym zagraniem czułem pewność - mówił po meczu sympatyczny piłkarz. - Od tej ósmej czy dziewiątej minuty, czułem jakby to był normalny mecz. Nie czułem już wtedy żadnej tremy. Zapamiętam z tego meczu, na pewno czyste konto i trzy punkty oraz spotkanie z mamą, która była dzisiaj na trybunach razem z wujkiem i tatą.
Emocji po spotkaniu nie potrafił ukryć ojciec ełkaesiaka Marek, który jest autorem książek o piłkarskiej przygodzie Mieszka. Oto jego emocjonalny wpis w mediach społecznościowych po victorii w Legnicy. „Trzy lat temu pisząc książki o piłkarzu Mieszku marzyłem, że kiedyś mój Mieszko zostanie prawdziwym piłkarzem, zagra przy światłach jupiterów i będzie rywalizował na wysokim poziomie. Tydzień temu zagrał jako rezerwowy w meczu ŁKS Łódź - Resovia Rzeszów (0:3), wczoraj wyszedł w pierwszym składzie meczu Miedź Legnica - ŁKS (0:2). To sprawia, że patrzę na moje książki z nostalgią i rozrzewnieniem. Mieszko naprawdę stał się piłkarzem.
Jak widać, warto marzyć, nie tylko na niwie sportowej, bo marzenia się spełniają. Dodajmy, że Marek Lorenc spotyka sie dzisiaj (14 września) z fanami sportu w Bibliotece Powiatowej w Sieradzu (16.30). Opowie zapewne także o swoim synu - ełkaesiaku ze Zduńskiej Woli, który został zawodowym piłkarzem.
Mecz z Miedzią to już historia, bo przed zespołem z alei Unii kolejne wyzwanie. Tym razem do Łodzi zawita solidne Podbeskidzie Bielsko-Biała, a spotkanie zaplanowano na najbliższą sobotę (18 września), na godz. 12.40. „Górale” są w zgoła innych nastrojach niż łodzianie. W poprzedniej kolejce mierzyli się na swoim boisku z liderem pierwszoligowego rankingu Koroną Kielce i do 90 minuty remisowali 2:2. Wystarczyła chwila zagapienia i w doliczonym czasie gry stracili golaprzegrywając mecz 2:3. Podbeskidzie trenera Piotra Jawnego ma na koncie 12 punktów, a na boiskach rywali jeden mecz wygrało, dwa zremisowało, ale nie poniosło żadnej porażki. Zapowiada się więc zacięte spotkanie. ą

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: W ŁKS kolejne urazy. Spełniają się jednak także marzenia - łódzkie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie