Wczoraj i dziś: Lekarz na trudne czasy

Michał Biernacki, pomimo, iż jest patronem jednej z tomaszowskich ulic, nie należy do znanych i często wspominanych. A przecież był znakomitym lekarzem i społecznikiem.
Doktor Michał Karol Biernacki z żoną Julią (z domu Stefańska) i dziećmi Janiną, Jadwigą i Stefanem
 Archiwum prywatne

Wąska, osiedlowa uliczka pomiędzy Strzelecką a Jałowcową, niedaleko przystani. Na kilkunastu blokach z wielkiej płyty tabliczki - ulica Biernackiego. Odżywa głównie w weekendy, nocą, kiedy na sąsiedniej ul. Technicznej otwarta jest dyskoteka Stara Kotłownia. Poza tym nie ma na Biernackiego nic ciekawego, nic oprócz historii jej patrona. Patrona mało znanego, a dla Tomaszowa przecież zasłużonego. Był podobnie jak Stanisław Narewski, Jan Serafin Rode czy Seweryn Sterling świetnym lekarzem, ale nie wiedzieć czemu, pamięć o nim, w odróżnieniu od pamięci o jego kolegach po fachu, gdzieś się zatarła.

Michał Karol Biernacki nie urodził się co prawda w Tomaszowie, ale tu spędził większość życia i tu, na cmentarzu przy ul. Smutnej, spoczywa. Jak czytamy w publikacji z 1938 r. pt. "Czy wiesz kto to jest" pod redakcją Stanisława Łozy, Biernacki urodził się 4 lutego 1878 r. w Nowym Dworze, w województwie warszawskim jako syn Władysława i Franciszki z Kowalskich. Była to rodzina z tradycjami i szlacheckim rodowodem (herb Poraj). Jak w swym życiorysie pisał w 1956 r. sam Biernacki, jego pradziad walczył w armii napoleońskiej, a dziadek włączył się do powstania listopadowego.

W stolicy Michał Biernacki skończył gimnazjum, a później myślał o studiowaniu na wydziale historii filozofii, ale jak pisał"przekonany przez najbliższe otoczenie, że nie mając własnych funduszów, po skończeniu tego wydziału trudno mi będzie cokolwiek zarobić, gdyż w kraju posady nie otrzymam, a do Rosji nie miałem chęci wyjeżdżać, zapisałem się na wydział medyczny". Był to wydział na Uniwersytecie Warszawskim. Na początku nie miał zapału do nauki, zwłaszcza, że jak przyznawał, miał słabą pamięć i wstręt do zajęć w prosektorium. Dopiero pod koniec studiów zainteresowały go niektóre wykłady medyczne. W trakcie nauki dawał korepetycje i angażował się w manifestacje patriotyczne, za co trafił nawet do aresztu na Pawiaku.

Pierwszą pracę jako internista podjął w Szpitalu św. Rocha w Warszawie, potem wyjechał do Łodzi, gdzie leczył w Szpitalu Panny Marii, a od 1908 r. do 1912 r.był ordynatorem szpitala w Brzezinach. Jeszcze w Warszawie poznał swoją przyszłą żonę Julię Stefańską. Miał z nią potem troje dzieci.

W Łodzi czuł się obco. Nie podobała mu się "atmosfera nasycona zwadami i nienawiścią między robotnikami i urzędnikami oraz całą wyższą hierarchią fabryczną", poza tym wszechobecny język niemiecki i żargon. W Brzezinach układało mu się zaś tak dobrze, że początkowo żałował wyprowadzki do Tomaszowa w 1912 r., gdzie otrzymał posadę lekarza miejskiego. Przez pół roku nie miał pacjentów. Później rozeszła się wieść, że jest zdolnym specjalistą od chorób serca i na brak chętnych do leczenia już nie narzekał. Po pracy odpoczywał w swoim domu przy dzisiejszej ul. J. Piłsudskiego. Dobrą passę ordynatora szpitala św. Stanisława przerwała I wojna światowa...

Biernacki z konieczności leczył w specjalnie uruchomionym szpitalu zakaźnym, który mieścił się w kamieniczce i barakach za Szpitalem Miejskim św. Stanisława przy ul. św. Antoniego (budynek stoi do dziś i kontynuuje się w nim lekarskie tradycje, jest siedzibą Centrum Kształcenia Ustawicznego Samorządu Województwa Łódzkiego). Nie było mu tam łatwo. Tuż za szpitalem, jak pisał Czesław Cyniak na łamach "Włókien Sztucznych" z 15-16 września 1987 r., stało niemieckie wojsko, które ostrzeliwało Rosjan na południowym brzegu Pilicy. W mieście osiadło wielu uchodźców z terenów przyfrontowych, a stan higieny pogarszał się z dnia na dzień. Rozszalała się epidemia ospy, a potem tyfusu plamistego, na który w grudniu 1915 r. umarł lekarz Sołowiejczyk ze szpitala zakaźnego. Biernacki został więc, nie licząc niższego personelu, całkiem sam. Jak podaje Ryszard Kotewicz i Jan Góral w monografii Tomaszowa , władze miasta rozkazały w tym trudnym okresie masowe szczepienia, ale na niewiele się to zdało.

Jak wspominał sam Biernacki trudniejsza od leczenia dotkniętych tyfusem była "izolacja rodzin chorych i odwszanie mieszkań. Z początku, kiedy zaczęło umierać dużo wojskowych niemieckich, stosowano drakońskie środki. Mianowicie palono bardzo zawszone, drewniane domki. Potem jeździły po mieście wozy dezynfekcyjne, gdzie w kotle dezynfekowano bieliznę i ubrania. Dezynfekator (...) nazywany był przez ludność Lucyperem". Tyfus dotknął i doktora, ale na szczęście przeżył.
Działalność Biernackiego nie ograniczała się bynajmniej do leczenia pacjentów. Jeszcze przed zakończeniem wojny, w 1917 r., uzyskał mandat radnego Rady Miejskiej. Występował też w charakterze rzeczoznawcy sądowego.

W 1920 r. mocno przeżył wojnę polsko-bolszewicką. Zmobilizowano go wówczas do służby sanitarnej. W sierpniu, w dniu słynnego cudu nad Wisłą, był już jednak w Tomaszowie. Do 1939 r. pracował w szpitalu i jak podaje Tadeusz Kawka w "Szkole, która przeszła do historii", w dzisiejszym pierwszym ogólniaku, gdzie nauczał anatomii, fizjologii i higieny. Na dzieci i młodzież otwarty był zresztą zawsze. O chorobach dziecięcych napisał wiele artykułów, w szkole organizował wieczornice poświęcone ludziom medycyny np. tomaszowianom Sewerynowi Sterlingowi i Janowi Serafinowi Rodemu. Ważnym przedsięwzięciem Michała Biernackiego było również zorganizowanie w 1939 r. szkolenia starszych harcerek i harcerzy do Harcerskiego Pogotowia Wojennego. Szkolenie organizował m.in. z dyrektorem szpitala Alfredem Augspachem.

We wrześniu 1939 r. wraz z żoną wyjechał do Warszawy, gdzie krótko pracował w Szpitalu Ujazdowskim. W drodze powrotnej do Tomaszowa, miał wypadek samochodowy, ale już po trzytygodniowym leczeniu wrócił do pracy. W czasie okupacji szpital prowadził doktor Alfered Augspach, a on Ubezpieczalnię Społeczną. Miała ona zapewniać opiekę lekarską i środki utrzymania ubezpieczonym, którzy ze względów zdrowotnych nie mogli przez pewien czas pracować. Posady zrzekł się w 1947 r. z powodu pogarszającego się zdrowia. Jeszcze we wrześniu 1956 r., jak wynika z napisanego przez lekarza życiorysu , pracował w Liceum Pedagogicznym i Szkole Zawodowej.

Biernacki zmarł w 18 listopada 1957 r., a kilka lat później jedną z nowych ulic, na wzniesionym na początku lat 60. osiedlu Strzelecka, ochrzczono jego imieniem. Szkoda tylko , że to imię tak rzadko wymieniane jest wśród zasłużonych tomaszowian.

Joanna Dębiec

  • Polska Dziennik Łódzki
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3